|
Spotkanie ze Stanisławem Heropolitańskim w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chojnie
Czytanie na głos, to pozornie prosta czynność, będąca zmorą każdego ucznia, który przez cały okres nauki jest zmuszany do „publicznych” wystąpień ze wskazanym fragmentem lektury. Jedni całkiem zgrabnie radzą sobie z tą torturą, inni przegrywają, kończąc na nerwowym „dukaniu” resztek tekstu. Co jest tego przyczyną? Może stres, niechęć do głośnego czytania czy świadomość konkretnej wady wymowy? Im więcej ludzi, tym więcej opinii, choć to chyba normalne, że większość z nas woli unikać tzw. „wystąpień na forum”. Mimo to są ludzie, którzy zarabiają właśnie w ten, tak nielubiany przez młodzież, sposób, są to lektorzy. Ale co to ma do rzeczy? Już pokazuję, objaśniam i przechodzę do sedna.
11 maja 2016 roku, uczniowie naszej szkoły brali udział w spotkaniu właśnie z lektorem - Stanisławem Heropolitańskim, którego głos usłyszeć można w takich produkcjach, jak: RoboCop (serial animowany z 1988 r.), Co ludzie powiedzą? oraz w wielu audiobookach.
Warsztaty - mające na celu pracę nad słowem mówionym – zorganizowane zostały w związku z projektem, "Książki do biblioteki szkolnej" w ramach "Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa" - Priorytet 3, w którym nasza placówka bierze udział. Gdzie do tego doszło? Nie trudno domyślić się, iż miejscem, gdzie całe przedsięwzięcie zostało zrealizowanie, była Miejska Biblioteka Publiczna, z którą biblioteka szkolna nawiązała współpracę. Odpowiednie miejsce na czytanie przygód pewnego pana o słynnym nazwisku Soplica, tak dobrze znanym polskiemu społeczeństwu nie tylko ze stronic Mickiewiczowego dzieła.
Tak, nasza młodzież czytała na głos fragmenty piątej księgi Pana Tadeusza, powiem więcej była nagrywana w celach edukacyjnych. Po odtworzeniu uczniowskiej próby lektorskiej pan Heropolitański, jako osoba na co dzień pracująca głosem, wskazywał i tłumaczył błędy oraz zalety pojawiające się w usłyszanym fragmencie.
Wymowa poszczególnych głosek, ton głosu, interpretacja oraz nadinterpretacja - oto niektóre z zagadnień, które poruszane były przy okazji analizy. Prowadzący zajęcia lektor, prezentował uczniom swój sposób czytania tego samego tekstu. Ale to nie wszystko! Poza tą (nie)lubianą czynnością mieliśmy możliwość nauczyć się jeszcze kilku ciekawych rzeczy, np. jak przygotować się do prezentacji, kiedy najlepiej prowadzić tego typu spotkania, jak ważny jest nasz wygląd oraz na czym polega praca lektora.
Najbardziej spodobała mi się metoda „uśmiechniętych słów”, która stosowana jest przez prezenterów radiowych. Polega na wypowiadaniu się z uniesionymi kącikami ust. Ponoć pomaga w załatwieniu ważnych spraw, więc jest nadzieja dla wszystkich uczniów wywołanych do odpowiedzi, chyba, że nauczyciel również pozna jej tajniki, wtedy z uśmiechem na ustach oznajmi o ocenie niedostatecznej. Carpe diem! Uczestnicy mieli również okazję usłyszeć kilka ciekawych anegdotek dotyczących sytuacji z życia lektora, związanych z każdym zagadnieniem poruszanym na spotkaniu.
Karolina Błoch kl. II a LO
|